I New York
To już 10 dzień odkąd zamieszkałam tu z Amy.
Czuję się trochę dziwnie, ponieważ nie mogę znaleźć
dla siebie pracy i to Amy musi utrzymywać mnie i wszystko
inne. Dobrze, że jej rodzice są bogaci, inaczej cały czas siedziałybyśmy w naszej rodzinnej miejscowości.
Amy od początku dnia chciała abym się nie denerwowała
naszą przeprowadzką więc zaprosiła mnie na zakupy.
Byłam bez pieniędzy dlatego się nie zgodziłam ale ona nalegała, powiedziała również, że zapłaci za wszystko
ale ja nadal nie chciałam. Było już po 11 gdy Amy spytała się mnie :
-To może przynajmniej pójdziemy wieczorem do klubu ?
-Wiesz, że nie lubię jak jest tłoczno, poza tym muszę szukać
pracy.- odpowiedziałam lekko zdenerwowana.
-Jeju! To tylko jeden dzień, chyba nic ci się nie stanie ?!
-Dobra ale nie będziemy tam długo i gdy będę chciała wyjść
to wyjdziesz razem ze mną ok ?- spytałam z uśmiechem.
9 godzin potem :
-Amy choć bo się spóźnimy, taxi już czeka !
-Już chwilka nie mogę znaleźć torebki. Widziałaś ją może ?
-Masz ich tyle, że nawet nie wiem o którą chodzi- odparłam z uśmiechem.
-Taką małą, czarną, wiesz chyba ci ją nawet pożyczałam...
Przypomniałam sobie, że zgubiłam jej torebkę i bałam się
przyznać, więc zostawiłam to na później i odpowiedziałam jej :
-Pewnie ją gdzieś zostawiłaś, weź tą czerwona też będzie Ci pasować .
-Może masz racje. Dobra chodźmy już.
Stałam przed drzwiami klubu i bałam się tam wejść bo wiedziałam, że tu wszystko wygląda inaczej, a jeśli się u pokorze przed wszystkimi i będą się śmiać.
- Amy ja tam nie wejdę właśnie uświadomiłam sobie, że mogę
się upokorzyć przed wszystkimi i w Nowym Jorku będzie już po mnie.
Amy wzięła mnie za rękę i pociągnęła mnie do klubu. Było tam ciemno a zarazem oślepiały mnie światła dyskotekowe,
nie umiałam długo wytrzymać na imprezie szczególnie z takimi lampkami, które świecą w oczy jakby ci je chciały wypalić. Zazwyczaj jak byłam długo na imprezie to zaczynało mi się kręcić w głowie i to nie z dużego nadmiaru alkoholu tylko po prostu nie lubiłam imprez. No ale cóż Amy podeszła
do baru i zamówiła dwa drinki przy okazji bajerowała także
barmana a ten uległ jej podrywom. Po wypiciu drinka jakiś
facet, który patrzył się na Amy od 20 minut podszedł i spytał
się o taniec, popatrzyła na mnie a ja kwinełam głową na tak.
Odeszła i zniknęła w tłumie. Siedziałam tam sama, ponieważ miałam przy sobie jeszcze trochę pieniędzy obróciłam się w stronę baru. Moim oczom ukazał się przystojny mężczyzną, lecz jak gdyby nigdy nic podeszłam i zamówiłam drinka.
Spytał się mnie :
-Co taka piękna dziewczyna robi tu sama ?
-Co taka piękna dziewczyna robi tu sama ?
Oczywiście wiem, że chciał mnie poderwać, więc nie dałam się mu.
- Czekam na chłopaka- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Każda dziewczyna czeka- próbował mnie podejść.
-Ale ja już go mam, zaraz tu powinien być.-wymyślałam kłamstwa na poczekaniu, oczywiście jestem w tym słaba więc mógł zauważyć.
-Dobra to jak przyjdzie to podejdź tu do mnie z nim chętnie go poznam.-zadrwił sobie ze mnie.
-Dobra, tylko nie zapłacz z zazdrości jak go zobaczysz.
-Postaram się-widać było, że prawie prysnął śmiechem- A tak w ogóle jak masz na imię ?
-A z jakiego powodu pytasz ?
-Z takiego, że chciałem wiedzieć jak się nazywasz ?-odpowiedział z szerokim uśmiechem.
-Arianna. A ty ?- odpowiedziałam tak jakby mnie to nie interesowało.
-Jack. A kiedy powinien przyjść ten twój chłopak ?
-Za jakieś 30 minut.
-----------------------------------------------------------------------
Część Miśki ! ;* Mam zadzieję, że podobał wam się I rozdziała. Jeśli chcecie więcej to komentujcie bo to naprawdę dodaje motywacji bez was nie było by tego bloga :)
Komentarz= większa motywacja =)
-Jak myślicie co zrobi Arianna żeby nie wyjść na głupią przed Jackiem ?
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz