niedziela, 12 stycznia 2014

II. Lie

Spanikowałam i odeszłam. Szukałam Amy, lecz nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Dopiero po 10 minutach znalazłam ją na środku jak tańczyła z jakimś facetem. Wytłumaczyłam jej całą sytuacje
a ona jak gdyby nigdy nic powiedziała żebym znalazła jakiegoś faceta na niby. Wydawało mi się to absurdalne, więc odrzuciłam ten pomysł na bok i szukałam dalej. Zauważyłam, że zostało mi tylko 10 minut by przedstawić Jackowi chłopaka na niby. Dopiero teraz gdy zostało mi mało czasu zrozumiałam, że pomysł Amy nie jest wcale taki głupi. Znów musiałam ją znaleźć. Na szczęście siedziała na środku sali. Z bólem serca przyznałam jej rację, ta się zaśmiała i przyprowadziła przystojnego mężczyznę. 

-Arianna to jest James, stary kumpel z wycieczki.
-Cześć - odpowiedziałam zawstydzona.
-Wytłumaczyłam mu już wszystko, więc wie o co chodzi, musicie tylko ustalić jak się poznaliście i takie tam. To ja wam daje spokój 
i idę Paa.
Pomyślałam, że nie ma co się wstydzić pewnie i tak więcej go nie zobaczę. 
-To tak ja jestem Arianna, poznaliśmy się rok temu na imprezie. Wpadliśmy na siebie przez przypadek i takie tam. Jesteśmy razem od ponad sześciu miesięcy. Jakby się coś o mnie pytał to zmyślaj, tylko z umiarem, ok ?
- Dobra, ale mam pytanie.
-To pytaj.
-Piłaś coś albo brałaś ?- Zaczął się śmiać.
-Bardzo śmieszne ja próbuje nie wpaść przed jakimś kolesiem a ty się z tego śmiejesz ? Miałeś mi pomóc a nie ze mnie drwić.
-Dobra, już się uspokój bo ci ciśnienie skoczy- znów zaczął się śmiać.
-Wiesz co człowiek w potrzebie a ty go wyśmiewasz-obraziłam się i chciałam już iść kiedy mnie zatrzymał.
-Już, już pomogę Ci. To ja jestem James, ale pewnie to już wiesz i i i.... i nie wiem co dalej.
-Wystarczy tyle i proszę zachowuj się normalnie, to i tak pewnie potrwa chwilę ok ?
-Ok.
Zegarek prawie wybił już 21:30 i mieliśmy iść chwyciłam go za rękę i poszliśmy w stronę baru. Na początku James udawał gentelmena nawet zamówił mi drink było dobrze dopóki nie spytał o to co najbardziej James lubi robić. Zamurowało mnie miałam już wymyślić popatrzyłam się na niego i szybko odpowiedziałam, że gra zawodowo w golfa. James z wrogą miną popatrzył się na mnie, a Jack parsknął śmiechem na cały głos. Pytał się czy to od tego ma takie muskuły. Mnie samej chciało się potem śmiać lecz się opanowałam. Mój niby chłopak oświadczył, że musimy już iść ścisnął mnie tak mocno za rękę, że gdy wyszliśmy na zewnątrz miałam ją całą czerwoną potem zaczął z pretensjami do mnie.
- Że niby gram w golfa, dzięki to był mój ulubiony klub i więcej do niego nie przyjdę.
-Przepraszam, ale spanikowałam nie wiedziałam co powiedzieć.
- Koszykówka tak trudno było to powiedzieć ?!


---------------------------------------------------------------------------------
                                           Kolejny rozdział po przynajmniej 3+
                                           komentarzach :) Paa Miśkii

 I New York

          To już 10 dzień odkąd zamieszkałam tu z Amy.
Czuję się trochę dziwnie, ponieważ nie mogę znaleźć
dla siebie pracy i to Amy musi utrzymywać mnie i wszystko
inne. Dobrze, że jej rodzice są bogaci, inaczej cały czas siedziałybyśmy w naszej rodzinnej miejscowości.
Amy od początku dnia chciała abym się nie denerwowała
naszą przeprowadzką więc zaprosiła mnie na zakupy.
Byłam bez pieniędzy dlatego się nie zgodziłam ale ona nalegała, powiedziała również, że zapłaci za wszystko
ale ja nadal nie chciałam. Było już po 11 gdy Amy spytała się mnie :
-To może przynajmniej pójdziemy wieczorem do klubu ?
-Wiesz, że nie lubię jak jest tłoczno, poza tym muszę szukać
pracy.- odpowiedziałam lekko zdenerwowana.
-Jeju! To tylko jeden dzień, chyba nic ci się nie stanie ?!
-Dobra ale nie będziemy tam długo i gdy będę chciała wyjść
to wyjdziesz razem ze mną ok ?- spytałam z uśmiechem.
9 godzin potem :
-Amy choć bo się spóźnimy, taxi już czeka !
-Już chwilka nie mogę znaleźć torebki. Widziałaś ją może ?
-Masz ich tyle, że nawet nie wiem o którą chodzi- odparłam z uśmiechem.
-Taką małą, czarną, wiesz chyba ci ją nawet pożyczałam...
Przypomniałam sobie, że zgubiłam jej torebkę i bałam się 
przyznać, więc zostawiłam to na później i odpowiedziałam jej :
-Pewnie ją gdzieś zostawiłaś, weź tą czerwona też będzie Ci pasować .
-Może masz racje. Dobra chodźmy już.
      Stałam przed drzwiami klubu i bałam się tam wejść bo wiedziałam, że tu wszystko wygląda inaczej, a jeśli się u pokorze  przed wszystkimi i będą się śmiać.
- Amy ja tam nie wejdę właśnie uświadomiłam sobie, że mogę
się upokorzyć przed wszystkimi i w Nowym Jorku będzie już po mnie.

Amy wzięła mnie za rękę i pociągnęła mnie do klubu. Było tam ciemno a zarazem oślepiały mnie światła dyskotekowe, 
nie umiałam długo wytrzymać na imprezie szczególnie z takimi lampkami, które świecą w oczy jakby ci je chciały wypalić. Zazwyczaj jak byłam długo na imprezie to zaczynało mi się kręcić w głowie i to nie z dużego nadmiaru alkoholu tylko po prostu nie lubiłam imprez. No ale cóż Amy podeszła
do baru i zamówiła dwa drinki przy okazji bajerowała także
barmana a ten uległ jej podrywom. Po wypiciu drinka jakiś
facet, który patrzył się na Amy od 20 minut podszedł i spytał
się o taniec, popatrzyła na mnie a ja kwinełam głową na tak.
Odeszła i zniknęła w tłumie. Siedziałam tam sama, ponieważ miałam przy sobie jeszcze trochę pieniędzy obróciłam się w stronę baru. Moim oczom ukazał się przystojny mężczyzną, lecz jak gdyby nigdy nic podeszłam i zamówiłam drinka.
Spytał się mnie :
-Co taka piękna dziewczyna robi tu sama ?
Oczywiście wiem, że chciał mnie poderwać, więc nie dałam się mu. 
- Czekam na chłopaka- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Każda dziewczyna czeka- próbował mnie podejść.
-Ale ja już go mam, zaraz tu powinien być.-wymyślałam kłamstwa na poczekaniu, oczywiście jestem w tym słaba więc mógł zauważyć.
-Dobra to jak przyjdzie to podejdź tu do mnie z nim chętnie go poznam.-zadrwił sobie ze mnie.
-Dobra, tylko nie zapłacz z zazdrości jak go zobaczysz.
-Postaram się-widać było, że prawie prysnął śmiechem- A tak w ogóle jak masz na imię ?
-A z jakiego powodu pytasz ?
-Z takiego, że chciałem wiedzieć jak się nazywasz ?-odpowiedział z szerokim uśmiechem.
-Arianna. A ty ?- odpowiedziałam tak jakby mnie to nie interesowało.
-Jack. A kiedy powinien przyjść ten twój chłopak ?
-Za jakieś 30 minut.


-----------------------------------------------------------------------
Część Miśki ! ;* Mam zadzieję, że podobał wam się I rozdziała. Jeśli chcecie więcej to komentujcie bo to naprawdę dodaje motywacji bez was nie było by tego bloga :) 
                                      Komentarz= większa motywacja =)
-Jak myślicie co zrobi Arianna żeby nie wyjść na głupią przed Jackiem ?

-

sobota, 11 stycznia 2014

Wstęp i postacie

Hejoo!
Więc pierwsze co chciałam wam powiedzieć to to o czym będzie moje opowiadanko, czyli historia Arianny, która wraz z przyjaciółką Amy przeprowadziła się do wielkiego miasta, by odkryć kim naprawdę jest i co zamierza w życiu robić :)



Postacie :
Arianna White :

Poszukuje swojej pasji życiowej.
Uwielbia spotykać się z przyjaciółmi
, oglądać filmy ale najbardziej czytać
książki. Ma 22 lata. Mieszka w Nowym
Jorku wraz z swoją najlepszą przyjaciółką.
Gdy miała 7 lat jej rodzice zginęli w wypadku
samochodowym.










Amy Roberts :
Cieszy się życiem i nie zważa
na najmiejsze drobiazgi. Często
nie zwraca uwagi na jej problemy.
Najbardziej uwielbia imprezy
i nocne maratony ze swoją przyjaciółką.
Pracauje w kawiarence wraz z Arianną.









James Walker :

 Mieszka w Nowym Jorku o urodzenie.
Lubi grać w gry kopmuterowe jak
i imprezować po nocach z kumplami.
Ma 23 lata. Jest miły i przyjacielski.
Mieszka wraz z kumplem Jakem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział mam nadzieję, że pojawi się jutro :)
Spróbuję aby opowiadanie było bardzo emocjonujące .
Rozdziały będą dodawane w miarę moich sił i czasu, więc
ja się z wami żegnam i serdecznie Pozdrawiam 
Silothxx ;*